Strony

środa, 28 czerwca 2017

Rozdział XV - Cool Me Down



W poprzednim rozdziale:
W tym samym momencie dobiegła do nasz reszta.
- Wie ktoś coś? - zapytała Anges. Harry wskazał na mnie palcem. 
- Potrzebujemy się dostać na wyspę. - kiwnęłam głową. - i musimy się niestety, ale przygotować na niegrzeczne syrenki...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



OCZAMI ANGES




 - Jak się tam dostaniemy? - podrapałam się po głowie. - Od tak nie wyrośnie nam ogon.
Zaczęłam się rozglądać. Podeszłam do portu rozglądając się za łódkami. W oddali zauważyłam faceta siedzącego przy łodzi. Podbiegłam do niego.
- Przepraszam pana... - zapytałam. - Czy ma pan może chwilkę?
Starszy spojrzał na mnie. Miał coś na oko 50 lat.
- A w czym mogę Ci pomóc wilkołaku? - uśmiechnął się. Prychnęłam. Aż tak ode mnie jedzie? 
- Potrzebuję się dostać na wyspę syren...
- Wiesz czym to drogie dziecko grozi? - zdenerwował się. - Jeżeli staniesz na ich wyspie , cała zgraja na was ruszy. 
- A wie pan może jak się przed nimi bronić? - powiedziałam.
Podobny obraz- One polują na facetów. Kobiet nie tykają. Więc masz już łatwiej. Legendy głoszą że boją się ognia. Niektórzy powiadają, że wilków. Bardzo dużo jest teorii, ale nikt stamtąd nie wrócił żywy. - uświadomił. 
- Mógłby nas pan tam wziąć? Błagam potrzebujemy się tam dostać. - błagałam.
- Dobrze. - westchnął. - Ale macie się mnie słuchać. Jeden zły ruch i po nas. 
- Proszę poczekać! - zawołałam. - Idę po resztę mojej paczki.
Pobiegłam ile sił w nogach po resztę. Zabraliśmy rzeczy i skierowaliśmy się w stronę łodzi. 
- Mam nadzieję, że syreny nie wciągają pod wodę... - przeraził się Malik. - Boję się wody.
- Niestety mój chłopcze jeżeli ulegniesz wciągną. - zaśmiał się starzeć. - Jestem Mike moje dzieci. Mam nadzieję , że podróż będzie szybka i korzystna dla nas.
Usiadłam obok Lou. Wtuliłam się w niego. 
- Kocham Cię. - szepnął mi na ucho. Zachichotałam. W ciszy wyruszyliśmy w stronę wyspy. Zastanawiałam się jak one wyglądają.
- Nie wiem czy dobrym pomysłem było zabieranie mężczyzn na tą wyspę. - odezwał się Mike. - Mogą zapłacić życiem za tą wyprawę.
- A gotówki nie przyjmują? - zaśmiał się Zayn. Perrie uderzyła go w ramię.
- Patrzcie widać wyspę. - oświadczył Lou. Rzeczywiście. Skały dookoła wyspy były zajęte przez cudne istoty zwane syrenami.
- Jak przybiję do plaży, one podejdą. - oświadczył starzec. - Nie wiem co zamierzacie zrobić, ale drogi powrotnej wam nie mogę załatwić.
- Myślałam, że to bilet w dwie strony! - krzyknęłam zezłoszczona. - Jak niby mamy się wydostać z tej wyspy?
- To już nie mój problem. - uśmiechnął się. Dopłynęliśmy do brzegu i nagle starzec się rozpłynął.
- An.. - Sel się przestraszyła.
- Tak to był duch. - westchnęłam.Kurwa mać. Pierdolone zjawy. Wyszłam z łódki żeby przyciągnąć ją na sam brzeg. Syreny się nam uważnie przyglądały, a jak ujrzały chłopców podeszły do nas.
- Rozejść się dać mi ego mulata. - podeszła naga syrena do mnie. Spojrzałam na nią z góry. Splunęłam jej w twarz i zawarczałam.
- Śmierdzisz. Posuń się albo ja posunę Ciebie. - mruknęła.
Robiło ich się coraz więcej.
- Harry ogień... - szepnęłam. - Szybko.
Syreny się zaśmiały. Irytowały mnie strasznie. Dopiero teraz zauważyłam że było ich około 10 może więcej.
- Mrau tygrysku. - jedna podeszła do Lou i musnęła ustami jego szyję. Louis stał jak wryty i nie wiedział co zrobić. Niech nie patrzą im w oczy...
- Nie patrzcie im w oczy! - krzyknęłam i nagle syreny rzuciły się na nas. Sprawdźmy czy to mit czy prawda. Zmieniłam się w wilka odrzucając 3 syreny z siebie na bok. Istoty widząc wilka zaczęły biec do wody i krzyczeć. Syreni krzyk boli i unieruchamia, dlatego szybko zatkałam sobie uszy łapami. Widziałam, że wszystko zrobili dokładnie to samo. Leżeliśmy tak jeszcze przez dobre 10 minut nasłuchując wycia syren i ich lamentów.
- Kochanie możesz już wstać. - Lou podrapał mnie po łbie. Spojrzałam na niego zmieniając się w człowieka.
- Poszło łatwiej niż myślałam. - westchnęła Perrie. Tak. Miałam to samo w głowie. Musi być jaki haczyk w tej jaskini.




OCZAMI SELENY




Podobny obrazPo tym incydencie na plaży, postanowiliśmy wyruszyć wgłąb wyspy. Las był bardzo przyjemny chociaż okrywał go mrok. Było duszno i za gorąco jak dla wilków. Anges, Harry i Lou musieli zdjąć z siebie koszulki bo byli cali spoceni po 20 minutowej przechadzce. 
- Mamy jakieś namiary na tą jaskinie? - zapytał Zayn. Pokręciłam przecząco głową. Cały czas trzymając oko na resztę rozglądałam się po lesie. 
- Może wejdę na jakieś drzewo i z góry będę mogła wypatrzeć jaskinie ? - zapytałam. 
- Ja mogę wzlecieć jako ptak. - wtrąciła Perrie.
- To leć. - machnęłam ręką. Pezz poleciała w górę, a ja w tym czasie poczułam usta na moim karku.
- Hazza nie teraz. - zaśmiałam się. 
- Czemu... - zamruczał. - Nie chcesz w lesie?
- Opanuj się człowieku Cam umiera. - pomachałam mu dłonią przy twarzy.
- An, Sel! - wrzasnęła Perrie. Podbiegła do nas przestraszona. Odsunęłam się dotykając jej ramion.
- Znalazłam jaskinię, ale nie wejdziemy tam tak łatwo...



____________________________________________
Witam. Tak to ja z nowym rozdziałem :) Dziwne wiem xd Mam nadzieję, że się podoba =)
RiDa




Podobny obraz


Podobny obraz

wtorek, 1 marca 2016

Witajcie!



Witajcie wszyscy. Chciałam was zaprosić na mojego nowego bloga :) Prosiłabym o komentarz pod prologiem, że ktokolwiek go przeczytał :) 
Pozdrawiam wszystkich
RiDa



środa, 24 lutego 2016

Rozdział XIV - Chandelier



W poprzednim rozdziale : 
- To nie jest zły pomysł. - pokiwałam głową. - Okej. Harry i Louis zmienią się w wilki. Perrie zmień się w konia lub w co tam chcesz. Sel zasiądzie na Hazzie , ja na razie na Lou , a Zayn na Pezz. Pasi?
- Dlaczego nie możesz się zmienić? - zauważył Malik.
- Nie mam jak biec. - pokazałam na ranę. - Najwyżej godzina i wszystko będzie dobrze.
- Wsiadaj. - poprosił Louis , zmieniając się w zwierzę. Zasiadłam na grzbiecie Tommo , zaciskając dłonie na jego futrze. 
- Na północ! - zawołałam. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



OCZAMI NARRATORA - DWIE GODZINY PÓŹNIEJ 



Spoceni , zmęczeni maszerowali przed siebie. Fioletowo- włosa otarła czoło z potu. Już powinni dochodzić do Lor'danel, jednak nadal przemierzają zacięcie las. 
- Ej An zerknij. - Zayn kucnął przy kłodzie. - Czy to nie przypadkiem ... ość ryby?
- Chyba jesteśmy na miejscu ... - westchnęła Selena. Wszyscy w jednym czasie odwrócili wzrok w stronę Sel. Spoglądała na coś w oddali. A dokładnie na port w Lor'danel ....


OCZAMI SELENY 


Biegiem ruszyliśmy w stronę portu. Kiedy dotarliśmy na miejsce , Anges pobiegła załatwić nam transport do jaskini centaura. Usiadłam na kolanach Harrego.
- Mamy coś jeszcze do picia ? - zapytał Lou.
- Nic. - odparłam. - Trzeba uzupełnić tu zapasy. 
Zaczęłam się rozglądać. Wszędzie były elfy. 
- Selena. - powiedział Harry. - A tej syreny to gdzie mamy szukać? 
- Szczerze to nie mam pojęcia. - wzruszyłam ramionami. - Może zapytajmy tutejszych, powinni coś wiedzieć. 
Wstałam z jego kolan wchodząc do niedużego domku. W sam raz trafiłam na sklep. Szybko przemieszczałam się pomiędzy pułkami zbierając najpotrzebniejszą żywność. Kiedy dotarłam do kasy usłyszałam głos: 
- Śliczna z ciebie elfa moja droga.
Zerknęłam w górę i ujrzałam przystojnego elfa. Wyglądał na dwadzieścia parę lat. Przewyższał mnie o głowę i miał dobrze zbudowane ciało. Odziany był w typowe dla elfa ubranie. Miał bardzo jasną skórę , brązowe włosy i niebieskie oczy. Zachichotałam. 
- Ile płacę?- zapytałam. 
- 20 dolarów. - odpowiedział uprzejmie. - Co Cię sprowadza w te strony ? Nigdy Cię tu nie widziałem.
- Oh. - uśmiechnęłam się. - Jestem nowa. Selena miło mi. Przybyłam z przyjaciółmi w te strony po eliksir, który uzdrowi moją przyjaciółkę.
- Niech zgadnę... Jad trolla? 
- Dokładnie. - westchnęłam. - Może... wiesz gdzie mamy szukać syren? Potrzebujemy łzy syreny do eliksiru. 
- A składa się że wiem. - uśmiechnął się. - Syrena w mitologii to niebezpieczne i przebiegłe stworzenie. Dlatego odseparowaliśmy je od wybrzeża Lor' danel. Aktualnie - wskazał palcem. - tam na wyspie sobie pomieszkują.  
- Jak? Przecież one mają ogony. - zdziwiłam się.
- Owszem mają. - uśmiechnął się. - Siedzą sobie na skalistym wybrzeżu, a jeżeli się im zachce wyjść z wody zmieniają ogon na nogi. Są strasznie przebiegłe. Syrena której szukacie nie ma takiej zdolności i jest w pełni nie groźna. Natomiast reszta... uhh nie wiem do tej pory co je odstrasza. To już musisz kogoś innego zapytać :) 
- Gdzie szukać tej syreny?
- Na środku wyspy jest jaskinia. Zakładam że przypływa jakimś tunelem z morza własnie tam. - uśmiechnął się. - Spakowałem twoje jedzenie.
-Oh.. - zakłopotałam się. - Dziękuję.
- Nie ma za co.
Nagle usłyszałam wołanie Harrego.
- Przepraszam, ale muszę już iść. - powiedziałam. - Miło mi było Cię poznać...
- Kael. - puścił mi oczko.
-Kael - powtórzyłam. - Do zobaczenia kiedyś.
- Oj napewno się spotkamy Seleno! - pomachał mi. 
Wyszłam ze sklepu. Przed skelpem czekał Harry Z Perrie.
- Gdzie reszta? - zapytałam.
- Anges szuka kogoś kto nam powie gdzie szukać syreny. - odpowiedziała blondynka.
- Ja już wszystko wiem. - pochwaliłam się. - Tylko nie wiem co je może odstraszać.
- Je? - wyłupił oczy Harry.
- Tak je. - zaśmiałam się. - Musimy się dostać na wyspę którą zamieszkują syreny,
- Brzmi spoko. - odpowiedziała Pezz.
- No nie wiem... - zaczęłam.
W tym samym momencie dobiegła do nasz reszta.
- Wie ktoś coś? - zapytała Anges. Harry wskazał na mnie palcem. 
- Potrzebujemy się dostać na wyspę. - kiwnęłam głową. - i musimy się niestety, ale przygotować na niegrzeczne syrenki...





_____________________________________________



Witam wszystkich. Ciekawe czy ktokolwiek czyta jeszcze mojego bloga :) Jakoś mnie wzięło na skończenie blogów. Jednak ktoś to czytał więc powinno być warto. Emmm.. Czytał. No własnie. Jest tu ktoś jeszcze? Te dwa lata minęły tak szybko że nie wiem jak do tego doszło.Chciałam przerwy i minęły dwa lata. Trzeba to nadrobić. :)

RiDa




niedziela, 2 lutego 2014

NO H8 PLS Z ANONIMA BO SIĘ POTNĘ MYDŁEM :)





Hejo wszystkim ;) Mam nadzieję , że nie macie mi za złe tego , iż to nie jest nowy rozdział. Muszę wszystko wam sprostować , zareklamować i takie tam XD
1)WSZYSTKIE blogi biorę w obroty od 17 Lutego. Wtedy zaczynają mi się ferie c;
2)Przepraszam , że to nie jest nowy rozdział ;c
3)Zapraszam na mojego aska! http://ask.fm/Sheerima
4)Moja friend z klasy zaczęła pisać fanfiction o JB. Miło by było (nawet jeżeli nie jesteś fanką) wejść i skomentować. Ja nie jestem Belieber ale skomentowałam do zachęcenia jej :) Proszę was o to. Tylko jeden komentarz c; http://criminal-justin-bieber-fanfiction.blogspot.com/

No i to chyba na tyle :) Pozdrawiam wszystkich i przepraszam po raz setny.
RiDa





sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział XIII - I Found You || Part 3 ||


W poprzednim rozdziale:
- An. - poleciła fioletowo-włosa. - One są ślepe. Dosłownie. Nie zauważyły nas.
- Pewnie i tak , ale za to węch mają dobry. - dotknęłam swojego nosa. - Uciec nie zaszkodzi.
Wstałam powoli , bezszelestnie podchodząc do drzewa. Jeden z cerberów uniósł łeb. Skierował pysk w moją stronę , warcząc. Spojrzałam na przyjaciółkę. Kiwała przecząco głową. Przeżegnałam się , zmieniając się w wilka odciągając uwagę psów.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Przeskoczyłam nad kawałkami spalonego drewna. Cerbery , ślepo rzuciły się w moją stronę. Selena , wyjęła łuk próbując zastrzelić jednego z nich. Słyszałam warki moich agresorów , jak i szybowanie strzał oraz krzyki reszty. Demony gniotły mnie ze wszystkich stron. Były mojego rozmiaru lecz trzy razy więcej umięśnione. Niespodziewanie dostałam strzałą. Przebiła moje ramię. Zawyłam , padając na lewy bok. Piekielne psy wykorzystały uwagę. Wyczuł mnie , rzucając się z otwartymi paszczami w moją stronę.
- An!! - krzyknęła Sel biegnąc w moją stronę. Jeden z trzech psów zaatakował moją przyjaciółkę.  Walczyłam , odpychając je jak najlepiej mogłam. Nagle usłyszałam wielki trzask i poczułam się wolna. Nikt na mnie nie leżał. Podniosłam się , rozglądając na boki. Louis! Zmienił się ponownie w człowieka podchodząc do mnie. Ucałował mnie w czoło. 
- Wszystko w porządku? - zapytał. - Możesz wejść na drzewo? 
- Co im zrobiłeś? - zapytałam.
-  Zmieniłem się w wilka.  - wzruszył ramionami. - Uciekły.
- A tamten co Selene zaatakował? - spojrzałam na moją przyjaciółkę siedzącą pod drzewem. 
- Harry. - uśmiechnął się. Pokiwałam lekko głową , zerknęłam na prawą stronę ciała. Strzała zgięła się w pół. Wyciągnęłam ją.
- Co dalej? - obok nas pojawiła się reszta. Westchnęłam, pocierając czubek nosa.
- Wszystkie gryfy zabite. - spojrzałam w bok. - Jedyne co nam teraz pozostaje to zmienić się w zwierzęta i biegiem ruszyć do...
- Gdzie jesteśmy? - spytał Harry.
- Gdzieś jakieś 100 kilometrów od granicy Darnassus i Gilneas. To bardzo mało. Żeby dostać się do Lor'danel trzeba przejść na około. Jakbyśmy lecieli moglibyśmy przelecieć port.
- A może dobiegniemy do tego portu i stamtąd nas podwiozą jakoś? - zamyśliła się Selena. 
- To nie jest zły pomysł. - pokiwałam głową. - Okej. Harry i Louis zmienią się w wilki. Perrie zmień się w konia lub w co tam chcesz. Sel zasiądzie na Hazzie , ja na razie na Lou , a Zayn na Pezz. Pasi?
- Dlaczego nie możesz się zmienić? - zauważył Malik.
- Nie mam jak biec. - pokazałam na ranę. - Najwyżej godzina i wszystko będzie dobrze.
- Wsiadaj. - poprosił Louis , zmieniając się w zwierzę. Zasiadłam na grzbiecie Tommo , zaciskając dłonie na jego futrze. 
- Na północ! - zawołałam. 



______________________________________
Nie wiem czy wiecie ale popadam w depresję. Lub dołki. 
Jak wolicie. Trudno mi pisać. Wczoraj wstawiłam rozdział na Insane.
Tylko na nim. Próbuję pisać na innych. Powoli i mozolnie mi to idzie. Ktoś mi podpowiedział
abym zrobiła sobie przerwę. Ale nie potrafię. Nie chce was opuszczać. Może rozdziały będą dodawane co kilkanaście dni. Nie wiem. Chciałam was o tym tylko poinformować. Nie liczę na komentarze bo i tak wiem , że ich nie dostanę ;c.
RiDa






poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział XIII - I Found You || Part 2 ||



W poprzedniej części rozdziału :
- Takie buty! - zawołał Malik. Dotknął dziób Gryfa. Ten mu splunął śliną w twarz. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Oby dalsza część wyprawy była taka sama.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



(Sylvana)
Każdy z nas jest pisarzem i napisze tylko jedną idealną książkę. Co dzień tworzy nowy rozdział. Bohater przeżywa wiele przygód , spotyka setki osób. Akcja toczy się od poczęcia po samą śmierć. Od autora jednak zależy czy po jego śmierci ktoś po tą książkę zechce sięgnąć i zaczerpnąć z niej natchnienia na napisanie swojej..........



OCZAMI NARRATORA - 8 GODZIN TEMU


Po pięciogodzinnej wędrówce do granicy Darnassus , wspięli się na grzbiety towarzyszy , frunąc w powietrze. Uczucie , które im wtedy towarzyszyło było nie do opisania. Latali wśród chmur , ciesząc się każdą sekundą tego niesamowitego doświadczenia. Nie obyłoby się bez śmiesznych wpadek Louisa i Harrego. Pegazy podarowane przez Nicole sprawowały się świetnie. Z gracją , omijały powietrzne jednostki. Mieli tylko 48 godzin na zdobycie lekarstwa. Każda następna spóźniona minuta , zwiastowała śmierć Camille. Dziewczyny nie mogły pozwolić jej odejść. Znaczyła o wiele więcej niż zwykła 
przyjaciółka. Razem weszły w bagno zwane magią. Ich spotkanie było dość nietypowe , pamiętacie?
Sms z kilkoma zdaniami. 
- Zapada zmierzch.  - oznajmiła Selena. - Zlećmy na ziemię. Tam będzie bezpieczniej niż w powietrzu. Musimy się przespać.
- Dobry pomysł. - pokiwała głową Anges. Razem wylądowali pomiędzy drzewami. Wszyscy zsiedli z wierzchowców. 
- Trzeba rozpalić ognisko. - zasugerował Harry. - Idę po opał.
- Poczekaj. - zatrzymała go Pezz. - Jest noc. Może tu być niebezpiecznie , nie?
- Mimo , iż znajdujemy się na naszych ziemiach są potworki mające na nas chrapkę. - potwierdziła elfka. - Na początek przywiążcie pegazy i gryfy do drzew. Przynieście im troszkę siana i gałęzi. Pewnie są głodne.
- Ja zbiorę drewno. - powiedziała Anges. - Ty Selena pójdź z Perrie po te jedzenie dla zwierząt. Chłopcy popilnują transport i rozbudują obozowisko.
Tak jak powiedziała dziewczyna , tak zrobili. Rozdzielili się , nie odchodząc zbyt daleko. Cała sceneria trwałą może z 30 minut. W ciągu tych półgodziny obok przyjaciół przeszło stado Iguanodonów. Ku ich zdziwieniu nie zaatakowały. To i nawet dobrze. 
- Nie wiedziałem , że są tutaj dinozaury.- zachwycił się Zayn , kiedy już wszyscy siedzieliśmy przed namiotami , wpatrując się w ognisko. - Zawsze marzyłem o tym , żeby je zobaczyć.
- Mnie jakoś nie pali spotkać Tyranozaura. - zaśmiała się elfka. - Przegoni pegazy , a gryfy pożre. 
- Ile minęło? - spytał po chwili ciszy Lou.
- Tylko i wyłącznie 8 godzin. - westchnął Harry. - Jeszcze 40. Jak daleko zaszliśmy?
- Na tyle , aby spokojnie się wyrobić. - pokiwała głową Anges. - Mamy do obrania dwa cele , z czego musimy wyliczyć walki , postoje i inne przerwy.
- Z czym będziemy walczyć\? - Perrie , poprawiła się. 
- Nie jestem pewna. - wzruszyła ramionami. - Przyszłość ukaże.



OCZAMI NARRATORA - TERAŹNIEJSZOŚĆ


Anges wyjrzała spod osłony namiotu , niepewna , czy wszystko widzi na jawie , czy też może ciągle pogrążona jest w niespokojnym śnie, w który zapadła na długo po pierwszym postoju.Magiczny świat przemykał obok , a wiatr głośno zawodził jej w uszach.Nie widziała nic z wyjątkiem przesuwającego się słońca oraz zwalistych cieni , majaczących na tle nieba. To południowe łańcuchy górskie z wolna pełzały w przeciwnym niż ona kierunku. Rozespana usiłowała przypomnieć sobie etapy podróży , chociaż nie było ich za wiele. Minęło już wraz ze snem 12 godzin. Czyli spała 4. 
- Selena? - zawołała dziewczyna , wypełzając z namiotu. Resztki ogniska leżały praktycznie wszędzie. Czyli musiał ktoś tu być. Lub jest. Zwierzęta spały oprócz jednorożców. Te dzielnie stały na nogach, skubiąc trawę. - Jest tu ktoś?
- Co się dzieje?


OCZAMI ANGES



- Selena? - zawołałam wypełzając z namiotu. Resztki ogniska leżały praktycznie wszędzie. Czyli musiał ktoś tu być. Lub jest. Zwierzęta spały oprócz jednorożców. Te dzielnie stały na nogach, skubiąc trawę. - Jest tu ktoś?
- Co się dzieje? - z drugiego namiotu wyszedł goły Louis.  Zachichotałam  na jego widok. Nieme jest to , że przemiana w wilkołaka obdarowała go......lepszym ciałem.
- Cześć skarbie. - Tommo podszedł do mnie , przytulając. - Coś się stało?
- Zerknij. - odparłam. - Ktoś tutaj szperał. Ognisko jest porozwalane. A! Ubierz się proszę i obudź Harrego.
- Tak jest kotku. - pocałował mnie delikatnie w usta. Podeszłam do "sypialni" Pezz , wkładając do namiotu głowę. Dziewczyna jadła kanapkę.
- Chodź. Ogarniamy się powoli. - posłałam jej szczery uśmiech. Podeszłam do gryfów , głaszcząc pierwszego. Otworzył ślepia , ziewając. Złożyłam delikatny całus na jego dziobie. Niespodziewanie usłyszałam głośny ryk. Przeszedł moje ciało na wylot. Przyjaciele zjawili się w chwilę obok.
- Co to było? - szepnęła przerażona blondynka.
- Nie chcecie wiedzieć. - przełknęłam ślinę. Myśl co by zrobić...
- Horda? - próbował zgadnąć Zayn. 
- Coś pomiędzy. - odpowiedziała Selena. - To Cerbery.
- Jaja sobie robisz. - próbował opanować sytuację mój chłopak. - Co robimy?
- Zabiją nas , jeżeli nie uciekniemy. - przeczesałam włosy palcami. - Musimy się schować.
- A wierzchowce? - dopytał się Hazz.
- Możemy je odwiązać , żeby uciekły. - poleciłam podbiegając i rwąc sznury. - A my jazda na drzewo.
- Tu? - Perrie zmieniła się w ptaka siadając na wielkiej sośnie. Pokiwałam lekko głową. Piosenkarka pomogła dostać się na gałąź chłopakom. Zostałam z Sel , kryjąc się  za gryfami. Głośne warknięcie rozbrzmiało w moich uszach. Wzdrygnęłam się , widząc stado piekielnym psów , niedaleko. Pegazy zauważając je , przestraszone wzniosły się w powietrze. Zamknęłam oczy , słysząc szczęk kości. Pierwszy gryf zabity.
- An. - poleciła fioletowo-włosa. - One są ślepe. Dosłownie. Nie zauważyły nas.
- Pewnie i tak , ale za to węch mają dobry. - dotknęłam swojego nosa. - Uciec nie zaszkodzi.
Wstałam powoli , bezszelestnie podchodząc do drzewa. Jeden z cerberów uniósł łeb. Skierował pysk w moją stronę , warcząc. Spojrzałam na przyjaciółkę. Kiwała przecząco głową. Przeżegnałam się , zmieniając się w wilka odciągając uwagę psów.



To Be Continued......


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Będzie jeszcze 3 i możliwe , że 4 część. Liczę na komentarze.
RiDa
PS: Nadal jestem na was zdenerwowana.
Za wszelkie błędy  przepraszam!





Libster Award!





Zostałam nominowana do Libster Award przez : http://katie-and-one-direction.blogspot.com .
Bardzo jej za to dziękuję <3
Tyle razy zostałam nominowana , że nie będę się rozpisywać. Blogów za dużo też nie mam ze względu na ilość dostanych nagród.


Nominowani :
1. http://fairy-tale-with-1d.blogspot.com
2. http://love-through-bickering-grows-stronger.blogspot.com
3. http://imaginy-onedirection-justinbieber.blogspot.com
4. http://swiatwedlugdirectionerek.blogspot.com



Pytania :

1.Od jak dawna piszesz bloga?
Odp.: Od hm.... początku lipca :)S

2.Czy piszesz inne blogi? Jeśli tak to jakie?
Odp.: Tak piszę inne blogi.
* Insane - http://opowiadanieoonedirectioniniekochanej.blogspot.com/
* Błękitnokrwiści - http://bluebloodsfanfiction.blogspot.com/
* War Of The Worlds - http://please-becarefull.blogspot.com/
* Mess Of Fame - http://shesnotafraidbecouseonedirection.blogspot.com

3. Ile masz lat?
Odp.: 14.

4.Piszesz bloga sama czy z kimś?
Odp.: Tego sama :)

5.Jak masz na imię?
Odp.: Magdalena.

6.Twój ulubiony przedmiot w szkole?
Odp.: Lubię biologię i w-f ale nie potrafię wybrać :/

7.Kto jest twoim ulubieńcem z One Direction?
Odp.: Niall Horan! <3

8.Jakich wykonawców słuchasz?
Odp.:  Dużo ich jest xD Ale tak w skrócie: Wiz Kfalifa ; Imagine Dragons ; One Direction ; Nicki Minaj ; Austin Mahone ; Rudimental ; Conor Maynard ; 2 Chinz ; The Wanted ; Avicii ; David Guetta ; James Arthur ; Ed Sheeran i Eminem <3

9.Twój ulubiony kolor?
Odp.: Zielony.

10.Czy masz zwierzątko?
Odp.:Tak.

11.Cieszysz się z powodu otrzymania nominacji?
Odp.: Jasne , że tak ,lecz dużo ich otrzymuję i robi się to powoli męczące xD.


Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Co skłoniło Cię do pisania bloga?
3. Co sądzisz o The Wanted?
4. Ulubiony artysta solowy?
5. Ulubiony członek 1D ?
6. Ulubiony bromance z One Direction? (Nie chodzi tylko o Larrego!)
7. Lubisz czytać książki?
8. Jak masz na imię?
9. Motto życiowe?
10. Opisz się jednym słowem.
11. Kochasz mnie? :3


RiDa



niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział XIII - I Found You || Part 1 ||


W poprzedni rozdziale :
- Trzy wilkołaki , dwa elfy i nimfa. - podsumowała Danielle. - Nie jest źle.
- Mam nadzieję. - pokiwałam głową. Złapaliśmy się za ręce , przymykając oczy. Dusza wypowiedziała słowa , których nie można już cofnąć. Znaleźliśmy się w wielkim lesie przy obozie w Gilneas......


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



OCZAMI SELENY



- Wow. - Harry ułożył z ust literkę "o" .  Jak tu pięknie.
- To tylko las. - Anges strzeliła face-palma. Zachichotałam zaczynając się rozglądać.
- Mamy znaleźć się w Lor'sanel. - powiedział Zayn.
- Lor'danel ciołku. - Perrie walnęła Mulata w ramię.
Pokiwałam przecząco głową. Wyjęłam komórkę z kieszeni wykręcając numer do Nicole.
N - Halo?
J - Siemka Nicci. Jesteś w Sholen?
N - Jasne. Własnie ostrzę miecze. A co?
J - Wyczaiłabyś ze stajni kilka pegazów i gryfów?
N - Zależy ile. Może i jestem :włamywaczem" , ale nie aż takim.
J - Poczekaj...Ja , Selena , Anges , Perrie , Zayn , Harry i Louis. Czyli 7. Weź 4 pegazy i 3 gryfy. Znajdujemy się w Gilneas w lesie. An zmieni się w wilka i jakoś Cię naprowadzi.
N - Okej , okej. Nie ma sprawy. Będę za kilkanaście minut.
J - Z góry dzięki. Widzimy się za chwilę.
N - Pa!
Zakończyłam połączenie.
- Co jest skarbie? - Harry przytulił mnie od tyłu. Czułam jego wyczarowany zarost na moim policzku.
- Nicole będzie za chwilę. - ogłosiłam. - Przyniesie transport.
- BMW czy Porshe? - spytał Tommo.
- Pegazy i Gryfy. - odparłam beznamiętnie.
Oczy chłopaków wyszły z orbit.
- Żartujesz prawda? - przestraszony Tomlinson , rzucił się na trawę. - Ja nie chcę umierać!
- Jaki ty widzisz problem? - podniosłam brwi do góry , siadając z Pezz na kłodzie.
- Będziemy latać. - wtrącił mój chłopak. - Mamy prawo się bać.
- Fakt to fakt. - wilkołaczka pokiwała głową , zmieniając się w wilka. Okrążyła nas kilka razy , robiąc to coraz większe koła.
- Co Anges robi? - zdziwiła się Perrie.
- Rozprowadza swój zapach. - orzekł Zayn.
- Nigdy nie myślałem , że magia istnieje. - Hazz ucałował kącik moich ust. - A teraz siedzę jako wilkołak z elfią dziewczyną.
- Tobie jest łatwiej. - u naszych stóp pojawiła się fretka. - Anges , Camille i Selena znaczą więcej niż zwykłe nowinki.
- Jak się nazywasz? - zapytałam.
- Chciałaś powiedzieć jak się nazywałam. - podkreślił gryzoń.
Przyjaciele patrzyli zaciekawieni  na całą akcję. Podniosłam brew ku górze. I nagle mnie olśniło.
- Jesteś duchem! - wykrzyknęłam.  Ulotnioną Duszą ze Studni Wieczności.
Zwierzę pokiwało głową.
-  Co tu robisz? - Pezz spróbowała dotknąć fretki. Niestety gdy jej palce spotkały się z futerkiem , przeszły na wylot.
Zwierzę tylko się przeciągnęło , rozpływając w powietrzu.
- Sieeeeemka! - usłyszałam obok ucha. Przestraszona podskoczyłam.
- Nicole ty idiotko! - warknęłam. Wszyscy odwrócili się w jej stronę. Stała , a za nią "armia" zwierząt.
- Jakie śliczne! - zawołała Perrie. - Zdecydowanie wolę pegaza.
- Ja i Anges gryfy. - ogłosiłam odciągając dwie sztuki na bok. - Kto chce jeszcze?
- Ja. - poprosił Harry.
- Ty to lepiej na pegazie. - poradziłam. - Nie , że coś, ale gryfy niezbyt lubię płeć męską.
- Ale Pezz będzie na pegazie. - podrapał się po włosach.
- Nie dałeś jej dokończyć. - wtrąciła Anges. - Nie lubią płci męskiej , ale Zayn się nadaje.
- Obraziłaś mnie. - Mulat strzelił focha.
- Sorry. - skrzywiłam się. - Więc tak. 3 podstawowe zasady. Pierwsza : Wy jesteście panami. Druga : Ufaj zwierzęciu. Trzecia : Nie daj się zabić.
- Jak one reagują? - zapytał Louis.
- Musisz mu zaufać. - powtórzyłam. - Wtedy więź między wami się zacieśni. Będziecie czytać sobie w myślach.
- Takie buty! - zawołał Malik. Dotknął dziób Gryfa. Ten mu splunął śliną w twarz. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Oby dalsza część wyprawy była taka sama.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyrobiłam się z początkiem. Part II w Sylwestra lub w Nowym Roku.
Dobranoc
RiDa








wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział XXII - I Wish





W poprzednim rozdziale :

- Horan ogar. - mruknęłam rozbawiona.
- A jak nie? - zaśmiał się, schylając się nade mną. Wyciągnęłam rękę, wplątując ją w blond włosy chłopaka.
- Zwiąże i wywiozę do Sholen. - zagroziłam. Przewrócił oczami , zdejmując koszulkę.Oblizałam usta , wiedząc co za chwilę będziemy robić.
- Chyba zaryzykuję.........

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Obudziłam się , gdy moje płuca nie mogły nabrać powietrza. W skrócie - zostałam przygnieciona ciężkim ciałem Horana. Dosłownie , cały leżał na mnie. Jego głowa spoczywałam po między moimi piersiami. Dłońmi oplatał moją talię , pochrapując od czasu do czasu. Nie mogąc nabrać wdechu poruszyłam się lekko. Nialla uścisk natychmiast się zacisnął. Wyglądał słodko. Poburzone włosy, lekko otwarte usta. Przeraziłam się gdy, wymruczał coś pod nosem na wzór mojego imienia. Podniósł głowę we śnie, by po chwili opuścić ją na mój nagi dekolt.Przymknęłam oczy , chcąc wydostać nogę z jego zaciśniętych ud. Otarłam się o jego erekcje , czego efektem było gardłowe jęknięcie. Zawstydzona tym co przed chwilą zrobiłam , odczepiłam ręce swojego chłopaka od moich bioder. Grymas ukazał się na twarzy Irlandczyka.
- Nialler..... - szepnęłam cicho. Kiedy policzek blondyna zjechał na poduszkę , podniosłam się do pozycji pionowej. Wypatrzyłam w rogu namiotu koszulkę Nialla. Założyłam ją na siebie wraz z majtkami. Po cichu wyszłam z namiotu. Mimo , iż słońce dopiero wschodziło było ciepło. Usadowiłam się na kłodzie , z burzą myśli. Czy to jest poprawna droga? Czy takie powinno być moje życie? Nimfa ze sławnym - Niallem Horanem.
- Cześć Cami. - usłyszałam za plecami. Odwróciłam głowę , żeby ujrzeć uśmiechniętą od ucha do ucha twarz Zayna.
- Cześć. - odpowiedziałam. - Wyspany?
- Kac. - zaśmiał się. Pokręciłam głową , podając mu butelkę wody.
- Co tak wcześnie? - przerwałam niezręczną ciszę. - Jest około 8.
- Po prostu się obudziłem. - wzruszył ramionami. - A ty?
- Niall mnie dusił swoim wielkim ciałem. - zachichotałam. - Nic takiego.
- Tsaaa. - uśmiechnął się , upijając łyk wody. - Miałaś te myśli, co?
- Co? - przestraszona , spojrzałam na chłopaka.
- Nie wiedziałaś kim jesteś. - odpowiedział bez skrupułów. - Nie wiedziałaś czy tak powinno wyglądać twoje życie. Że Niall jest dla Ciebie za dobry.
- Zgadłeś. - przymknęłam oczy. - Jakieś kilka minut temu.
- Nie przejmuj się. - zaczął. - Też tak miałem kilka miesięcy po podpisaniu kontraktu. Bałem się , że źle wybrałem. Nieraz , teraz mam myśli , że jestem za słaby dla Perrie. Ona jest wyjątkowa.
- Wiem. - pokiwałam głową. - Zgadzam się. Jest świetna.
- Cieszę się , że ją mam. - szepnął cicho. - Cieszę się , że Niall ma Ciebie. Jego szczęście to moje szczęście. Od kiedy jesteście razem oczy mu się świecą nawet na próbach. To takie słodkie.
Zarumieniłam się.
- Kocham Go. - wyznałam szczerze. - Nie chcę Go stracić. Jest dla mnie wszystkim czego pragnęłam.
- No i  to rozumiem. - poklepał mnie po ramieniu.
- To miłe. - wyznałam. - Dzięki za rozmowę Zayn.



W DOMU - 12.00 - OCZAMI ANGES



- Mój tyłek. - westchnęłam, gdy rzuciłam się przebrana  na kanapę. Danielle , Perrie i Selena dołączyły do mnie. Chłopcy zaczęli wnosić wszystkie torby.
- Cami , siadasz? - spytałam. Dziewczyna pokręciła przecząco głową, wchodząc na górę.Spojrzałam na przyjaciółki.
- Co jej? - zerknęłam na Sel. Wzruszyła ramionami , wstając. Ruszyłyśmy za elfką. Gdy dotarłyśmy na szczyt schodów usłyszałam dziwne jęki z łazienki. Ruszyłam tam szybko. Otworzyłam drzwi z hukiem. Przy sedesie klęczała moja przyjaciółka. Przytrzymałam jej włosy.Gdy skończyła , pomogłam jej stać. W tym samym czasie obok zjawiła się reszta.
- Kochanie co jest? - do dziewczyny podszedł Niall, dotykając jej czoła. - Jezu! Jakie gorące.
- Rzeczywiście. - sama sprawdziłam.Mimo szoku innych, wzięłam przyjaciółkę na ręce zanosząc do pokoju. Ułożyłam ją delikatnie na pościeli. Reszta doszła do nas.
- Co Cię boli? - zapytała Dani. Przyjaciółka , szepnęła ledwo słyszalnie :
- Noga.
Przekręciłam głowę w bok , zastanawiając się nad odpowiedzią. Noga? Nie zastanawiając się długo zdarłam zielonookiej rurki. Zaczęłam przyglądać się jej nogom.
- Spójrz... - Liam wskazał lewe udo. Znajdowały się na nim żarzące blizny. Dotknęłam jednej delikatnie. Wypłynęła z niej parująca lepka ciecz. Przyjaciółka zapłakała.
- Przepraszam. - wyszeptałam.
- Prawie 40 stopni. - przeraził się Harry. W ręku trzymał termometr.
- Dusza pomóż. - wyszeptałam.
- Jestem. - szamanka pojawiła się. Uśmiechnęłam się z wyraźną ulgą. Kobieta podeszła do ledwo żyjącej dziewczyny. Dotknęła ręką jej czoła , mówiąc jakieś niezrozumiałe słowa.
- Jad trolla. - wysyczała , strącając figurkę słonia ze stolika. - Cholera jasna!
- Co jej jest? - Horan był bliski płaczu.Wkurzona zmieniłam się w wilka.
- Spokój! - wrzasnął Louis. Wszyscy zamilkli oprócz mnie. W skórze wilka wyłam , ukazując kły. Mój chłopak złapał mnie za kark.
- Stój pysk suczko. - wyszczerzył kły. Posłuszne usiadłam cicho. - Jaki jad trolla?
- Nie jestem pewna , ale Horda nas zaatakowała kiedy wy wyjechaliście na tydzień. Cami walczyła z trollem. - powiedziała elfka. - Ale co to ma do rzeczy?
- Trolle posiadają śmiertelny jad. - wyjaśniła mentorka. - Skutki uboczne : wysoka temperatura, wymioty, ciarki , ból zatok , kolka żołądkowa lub nawet śmierć.
- Nie!!! - krzyknęłam , zamieniając się w człowieka. - Nie może umrzeć!!
- Nie umrze jeżeli zdobycie pewną miksturę. - wyjaśniła spokojnie.
- Mogę nawet się poświęcić byleby żyła. - wyszeptałam. Poczułam jak po moim policzku spływa łza. Tommo objął mnie od tyłu.
- Spokojnie. - zaśmiała się nerwowo. - Musisz wyruszyć z Seleną do Sholen , a dokładniej w okolice Lor'danel. Waszym zadaniem jest znalezienie dzikiej syreny i wydobędzie z niej łzy oraz znalezienie płomiennego centaura w jaskini Xevenus.
- Tyle? - zapytała z nadzieję elfka. - Jeżeli tak to prościzna.
- No nie za bardzo. - Dusza zmrużyła oczy. - Nawet nie wiesz ile niebezpieczeństw czeka na was.
- Oświeć nas. - poprosiłam.
- Nie macie dużo czasu. - pośpieszyła. - Najwyżej 48 godzin.
- Teleportuj nas. - rozkazałam.
- Żartujecie? - wtrącił się Harry. - Odwaliło wam. Nie będziecie tam iść same. Ja dołączam się.
- Nie możesz. - Sel warknęła. - Może Ci się coś stać.
- Ja też idę. - polepszył sytuację Louis.
- My też. - Danielle , Perrie , Zayn i Liam ogłosili.
- Nie ma mowy. - pokręciłam głową. - Z Camille zostaje Niall , Dusza i ktoś z was. Najlepiej chłopak.
- Niech zostanie Liam. - poprosiła szamanka. - I Danielle.
- No dobrze. - westchnęła brunetka. - Powodzenia.
- Dusza to nie wszystko prawda? - zapytałam szybko. Uśmiechnęła się złowieszczo.
- Chłopcy to który z was chce być elfem? - spytała bez ogródek. 1D wytrzeszczyli oczy.
- Na zawsze? - przeraziłam się.
- Nie! - zaprzeczyła. - Tylko na teraz w Sholen.
- Niech mój Harruś będzie elfem! - zachwyciła się Selena. Zachichotałam.
- Sądzę , że Lou się nadaje. - Dusza nie zwróciła uwagi na prośbę mojej przyjaciółki.
- Ja chciałam , żeby był wilkiem. - poprosiłam.Pokiwała głową kierując się do Zayna.
- usuka magic akunakwenzeka ukuba ukubaleka, yibani, kungaba, uzizwe sengathi ukhishwa Elf. - dotknęła ramion Mulata , głęboko patrząc mu w oczy. Tęczówki Malika zmieniły się na orzechowe , uszy wyrosły , a sam jego wzrost powiększył się.
- Jak się czujesz? - zapytałam. Uśmiechnął się szeroko , oblizując usta.
- Jak wyszkolony do zabijania. - odparł przyciągając do siebie Perrie. Podniósł ją jedną ręką. - Nawet mięśnie mam większe.
- Dobrze , że tylko to. - szepnęła cicho , lecz na tyle głośno abyśmy mogli usłyszeć Camille. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dusza szybko powtórzyła czynność  zmieniając Pezz w nimfę a Harrego i Louisa w wilkołaki.
- Trzy wilkołaki , dwa elfy i nimfa. - podsumowała Danielle. - Nie jest źle.
- Mam nadzieję. - pokiwałam głową. Złapaliśmy się za ręce , przymykając oczy. Dusza wypowiedziała słowa , których nie można już cofnąć. Znaleźliśmy się w wielkim lesie przy obozie w Gilneas...





TBC.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie mam dzisiaj czasu na napisanie notki :) Liczę na komentarze i pozdrawiam <3
Chora RiDa
PS : Jeżeli są jakieś błędy proszę je napisać w komentarzu :) Rozdział pisany na szybko.




środa, 4 grudnia 2013

Rozdział XXI - Live While We're Young



W poprzednim rozdziale :

- Pospiesz się. - warknęłam. Przewrócił oczami , dochodząc do mnie. Po skręceniu w lewo znaleźliśmy się na naszej ulicy. Od razu to wyczułam.
- Coś jest nie tak. - podniosłam głowę do góry, nasłuchując.
....Uważaj! Pezz za tobą! Dani!....
- Horda. - szepnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ruszyliśmy biegiem w kierunku willi. Weszliśmy po cichu do holu, odstawiając siatki. Już przed domek, było słychać walkę.
- Zostań tutaj. - poleciłam, gdy kucaliśmy w holu.
- Zwariowałaś? - oburzył się. - To niebezpieczne.
Pocałowałam go namiętnie, mówiąc :
- To miłe, że się martwisz, ale chyba zapomniałeś , że twoja dziewczyna to wilkołak.
Wstałam, puszczając mu oczko. Zmieniłam się w wilka , wbiegając do salonu. Chłopcy byli przetrzymywani przez demony, natomiast moje towarzyszki zaciekle walczyły.
Rzuciłam się z pomocą.Roztrzaskałam kilka ,gdy niespodziewanie  padłam na pysk.
- Witaj kruszynko. - warknęła Rue. - Co za miłe spotkanie , nieprawdaż?
Zanim zdążyłam zareagować, ktoś zepchnął wampirzyce ze mnie. Zmieniłam się w człowieka , krzycząc:
- Louis idioto!
Uśmiechnął się, wracając na swoje miejsce. Odwróciłam się, podchodząc do Rue.
- Miła , rzeczywiście. - zachichotałam, przygwożdżając ją do podłogi. - Czego od nas chcesz?
- Śmierci. - wysyczała , zmieniając się w nietoperza. Zawisła na żyrandolu, po czym wyleciała. Usłyszałam za sobą huk.
- Dani wszystko ok? - zmartwiłam się.
- Jestem za stara na takie zabawy. - zaśmiała się przez ból.
- Poczekaj chwilę. - powiedziała Cami. W niespełna minutę obok niej pojawił się kubek z zielonkawym płynem.
- Co to? - zmarszczyłam nos. - Śmierdzi jak kupa słonia.
- Wąchałaś? - zarechotał złośliwie Zayn, przybijając piątkę z Louisem.
- Nie. - uśmiechnęłam się chytrze. - Mnie w przeciwieństwie do was stać na bilet do Zoo.
- Ale pocisnęłaś! - wykrzyknęła Selena.
- To wywar z roślin z Sholen. - odpowiedziała. - Nie wiem dokładnie jakich,ale wiem ,że ulecza.
- Ale ty masz moc uleczania. - wtrąciłam.
- Nie. - zaprzeczyłam.
- Ona nie tylko ma moc uleczania. - w mojej głowie rozbrzmiał dźwięczny głos. - Każda z was odkryje swoje moce w pewnym momencie. Już nadszedł jej czas.
- Sylvana. - szepnęłam otwierając oczy. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Uzdrów ją. - poprosiłam. Nimfa złapała naczynie. Wyrwałam jej kubek.
- Masz w sobie moc. - poleciłam. - Dotknij ją.
Blondynka niechętnie wykonała moje polecenia. Gdy jej dłonie spotkały się z mostkiem Danielle , białe światło wypłynęło z palców nimfy.Rany dziewczyny, powoli zaczynały się zasklepiać , aż wreszcie zniknęły.
- Nie wierzę.... - szepnęła.
- Uwierz. - usłyszałyśmy głos za sobą. Dusza. Zmaterializowała  się , kucając obok nas. - Każda z was ma w sobie moc. Odkryje ją w odpowiednim czasie.
- Sholen jest takie popierdolone. - przewróciłam oczami.




NASTĘPNEGO DNIA - PO ŚNIADANIU( OCZAMI CAMILLE )




- Co robimy? - spytałam ,siadając na kolana Nialla. Poprawiłam swoją bluzkę , uśmiechając się do blondyna. Ucałował mnie w policzek , wtulając twarz w moją szyję.
- Mieliśmy jechać na biwak. - wtrąciła Anges. - To co? Zbieramy się?
- Jasne. - przytaknęła Danielle. - Co musimy zabrać?
- Na kilka dni jedziemy więc niewiele. - odpowiedziała Selena. - Chłopcy przynieście do salonu, jakiś przenośmy grill , namioty i inne koce.
- Tak jest! - wrzasnęli pędząc na strych. Natomiast Nialler został.
- Idę. - ogłosił. Przytrzymałam go, całując przelotnie w usta.
- Nie kochany. - mruknęłam. - Ty mi pomożesz wybrać ciuchy.
- Bieliznę też? - szepnął mi do ucha. Zachichotałam , przytakując głową.
- Nie uprawiać mi tutaj dzieci! - wrzasnęła Perrie, wbiegając schodami na górę. - Chodźcie laski. Camille będzie ujeżdżać naszego słodkiego Irlandczyka!!!
- Co?! - oburzyłam się. Przyjaciółki zachichotały znikając z mojego pola widzenia. Nawet nie zauważyłam jak lepkie ręce chłopaka jeżdżą po moim brzuchu.
- Nie zapędzaj się Romeo. - wstałam. - Idziemy się pakować.
Przewrócił oczami , łapiąc mnie za rękę.




~,~



- Gotowe!? - krzyknął zirytowany Harry. -  Ileż można się szykować?!
- Dużo. - warknęłyśmy zgodnie, schodząc do salonu. Podeszłam do Harolda ciągnąc go za loki.
- Następnym razem ugryzę. - szczeknęłam. Przestraszony schował się za Seleną.
Dziewczyna zachichotała przewracając oczami.
- Daleko jedziemy? - spytałam gdy już wszyscy byliśmy w vanie.
- Nie. - pokręcił przecząco głową Louis. - Tylko kilkanaście kilometrów.
- Rzeczywiście nie daleko. - wtrącił z przekąsem Zayn. - Zlituj się Tommo i pojedźmy gdzieś bliżej.
- Niech wam będzie. - uśmiechnął się do Anges.




WIECZOREM - PRZY OGNISKU



- And all your little things..... - zakończył Niall. Wtuliłam się w jego bok , zamykając oczy.
- Co będziemy robić jutro? - spytała Selena zeskakując z drzewa. Podeszła do Harrego całując go w policzek.
- Może popływamy w jeziorze. - zaproponował Liam. - Niedaleko jest mały staw.
- Mi pasuje. - przytaknęłam. - Uwielbiam pływać.
- Ja chyba zrezygnuję. - zająknęła się Anges. - Trochę tak.. no wiecie...
- Boisz się wody? - zdziwiłam się. Nigdy, ale to przenigdy nie mówiła nam o tym. Mimo , iż może uważać to za bzdurę - myli się.
- Nauczę Cię. - pocieszył ją Lou. - Co ty na to?
- Nie daj się prosić.... - uśmiechnęła się Perrie. - Zayn też nie umie, a wejdzie, prawda skarbie?
Mulat pokiwał twierdząco głową. Spojrzałam na żarzące się ognisko.
- Chyba pójdę już spać. - ziewnęłam, zerkając na przytulające się pary. - Branoc wszystkim.
- Dobrych snów! - zawołała Danielle. Weszłam do namiotu układając się na kocu. Nie dane było mi się nacieszyć ciszą , gdy poczułam lepkie łapska pod moją bluzą.
- Horan ogar. - mruknęłam rozbawiona.
- A jak nie? - zaśmiał się, schylając się nade mną. Wyciągnęłam rękę, wplątując ją w blond włosy chłopaka.
- Zwiąże i wywiozę do Sholen. - zagroziłam. Przewrócił oczami , zdejmując koszulkę.Oblizałam usta , wiedząc co za chwilę będziemy robić.
- Chyba zaryzykuję.........





TBC.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie , cześć czołem :) Miałam dodać rozdział kilka dni temu , lecz z powodu mojego złego samopoczucia nie mogłam go dokończyć. Przepraszam. "Było" 10 komentarzy. Można tak powiedzieć , nie licząc niepodpisanych anonimków. Trudno. Nie mam bólu dupy czy coś w ten deseń. Chciałam bardzo podziękować, za to że jesteście ze mną. Mimo moich idiotycznych , jednorazowych zachowań
- dziękuję. To dla mnie wiele znaczy <3 Pod tym rozdziałem nie ma liczby ;) Mam nadzieję, że będzie bynajmniej połowa wcześniejszych opinii. Nie wiem co mogę jeszcze napisać. Liczę na komentarze i pozdrawiam =)

1. Rue - wampirzyca, sługus Vol'jina. Zależy jej na śmierci dziewczyn. Sprytna , chciwa, agresywna , pewna siebie. Skrywa tajemnicą związaną z Anges, która wyjdzie na jaw w dalszych częściach.....









RiDa